sobota, 7 marca 2015

Umiejętności absolwentów uczelni wyższych nie odpowiadają na potrzeby konkurencyjnej gospodarki


To tytuł artykułu, w którym autor wyraża zaniepokojenie stanem kształcenia wyższego w Polsce.
Artykuł nie jest długi, ale wypunktowuje pewne zasadnicze problemy:

- młodym ludziom brakuje kompetencji miękkich takich jak umiejętności pracy w zespole, elastyczności, szybkiego dostosowywania się do nowej sytuacji
- kończą specjalizacje, na które akurat nie ma popytu
- nazwy kierunków są pięknie sformułowane, ale absolwenci rozczarowują wiedzą, którą posiadają
- trud nauki, zdanych egzaminów w kolejnych sesjach idzie na marne, gdyż nie poparty praktyką, staje się wiedzą ulotną. Dodatkowo na niekorzyść działa wydłużający się czas podjęcia pierwszej pracy po zakończeniu studiów
- wielość uczelni na rynku edukacyjnym wpłynęła na dostępność studiów; stały się one towarem powszechnym, a więc mniej cenionym przez pracodawców

Cały artykuł można przeczytać na stronie poniżej:
http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/rynek-pracy-w-polsce-umiejetnosci,251,0,1728507.html

Ciekawsze jednak, moim zdaniem, są komentarze zamieszczone pod artykułem.
Młodzi ludzie dają przykłady ze swojego życia, a z nich wyłania się smutna prawda - system szkolnictwa stale "poprawiany" przestał służyć uczniom/studentom. Wspomniane "problemy" są tematem zastępczym, bo Państwo nie chce wziąć odpowiedzialności za politykę edukacyjną.

Myślę, że jest to ten sam rodzaj oszustwa jak ze stopą bezrobocia i urzędami pracy.
Nie pracujesz a chcesz być ubezpieczony w zakresie składki zdrowotnej, to musisz zarejestrować się w urzędzie pracy, choćbyś żadnej pracy nie szukał (bo pracujesz na gospodarstwie, bo wolisz korzystać z pomocy społecznej, bo doświadczasz problemów zdrowotnych, itd.)

... Studiuj! Tylko nasza uczelnia zapewni ci... A potem, "wyplujemy" cię- magistra- na rynek pracy: do staży za niecały tysiąc złotych, do pracy za płacę minimalną, do bezpłatnych okresów próbnych trwających tygodniami