piątek, 6 listopada 2015

Czy szukamy pracy przez media spolecznościowe?



Media społecznościowe rosną w siłę

W artykule na interia.pl można przeczytać, że osoby szukające pracy coraz rzadziej będą zaglądać na strony internetowe firm i przeczesywać portale z ogłoszeniami bowiem z kolejnej już edycji badania Adecco "Work Trends Study" wynika, że niemal 3/4 kandydatów szuka pracy online, a ponad połowa działań rekruterów odbywa się właśnie w sieci. Coraz większe znaczenie odgrywają Facebook oraz LinkedIn.




Kandydaci deklarują, że aż 74 proc. ich aktywności związanych z poszukiwaniem zatrudnienia odbywa się online. Co ciekawe, w Europie Wschodniej ten wskaźnik jest najwyższy spośród wszystkich analizowanych regionów i przekracza 80 proc.

Osoby, które rekrutują nowych pracowników, spędzają w sieci 55 proc. czasu pracy. W tym zakresie Europa Wschodnia również wyprzedza ogólnoświatowy trend

- Media społecznościowe w przeciągu kilku lat przestały być tylko platformami do podtrzymywania relacji prywatnych - mówi Michał Gołgowski, dyrektor Departamentu Pracy Stałej w Adecco Poland.
- Stały się ważnym narzędziem budowania reputacji, zarówno osób prywatnych, jak i firm, oraz nawiązywania i pielęgnowania znajomości zawodowych. W internecie pojawiły się portale dedykowane wyłącznie obszarom życia powiązanym z pracą. Przenoszenie rekrutacji lub przynajmniej pewnych elementów tego procesu do mediów społecznościowych jest więc zjawiskiem nieuniknionym.

Dzięki mediom społecznościowym pracy szukają najczęściej wyspecjalizowani fachowcy z sektora usług


niedziela, 5 lipca 2015

Poradnictwo zawodowe w urzędach pracy

Poradnictwo zawodowe w urzędach pracy








Nowelizacja ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy 
z 2014 r. na doradców zawodowych z PUP narzuciła funkcję doradców klienta.

Skutek?

Poradnictwo zawodowe dla osób bezrobotnych umiera!
Oto świeży raport, przykład Pomorza.

Czytaj więcej na: 
http://wup.gdansk.pl/g2/2015_02/a29a9397dcf4a5b6962790a232809321.pdf

sobota, 7 marca 2015

Umiejętności absolwentów uczelni wyższych nie odpowiadają na potrzeby konkurencyjnej gospodarki


To tytuł artykułu, w którym autor wyraża zaniepokojenie stanem kształcenia wyższego w Polsce.
Artykuł nie jest długi, ale wypunktowuje pewne zasadnicze problemy:

- młodym ludziom brakuje kompetencji miękkich takich jak umiejętności pracy w zespole, elastyczności, szybkiego dostosowywania się do nowej sytuacji
- kończą specjalizacje, na które akurat nie ma popytu
- nazwy kierunków są pięknie sformułowane, ale absolwenci rozczarowują wiedzą, którą posiadają
- trud nauki, zdanych egzaminów w kolejnych sesjach idzie na marne, gdyż nie poparty praktyką, staje się wiedzą ulotną. Dodatkowo na niekorzyść działa wydłużający się czas podjęcia pierwszej pracy po zakończeniu studiów
- wielość uczelni na rynku edukacyjnym wpłynęła na dostępność studiów; stały się one towarem powszechnym, a więc mniej cenionym przez pracodawców

Cały artykuł można przeczytać na stronie poniżej:
http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/rynek-pracy-w-polsce-umiejetnosci,251,0,1728507.html

Ciekawsze jednak, moim zdaniem, są komentarze zamieszczone pod artykułem.
Młodzi ludzie dają przykłady ze swojego życia, a z nich wyłania się smutna prawda - system szkolnictwa stale "poprawiany" przestał służyć uczniom/studentom. Wspomniane "problemy" są tematem zastępczym, bo Państwo nie chce wziąć odpowiedzialności za politykę edukacyjną.

Myślę, że jest to ten sam rodzaj oszustwa jak ze stopą bezrobocia i urzędami pracy.
Nie pracujesz a chcesz być ubezpieczony w zakresie składki zdrowotnej, to musisz zarejestrować się w urzędzie pracy, choćbyś żadnej pracy nie szukał (bo pracujesz na gospodarstwie, bo wolisz korzystać z pomocy społecznej, bo doświadczasz problemów zdrowotnych, itd.)

... Studiuj! Tylko nasza uczelnia zapewni ci... A potem, "wyplujemy" cię- magistra- na rynek pracy: do staży za niecały tysiąc złotych, do pracy za płacę minimalną, do bezpłatnych okresów próbnych trwających tygodniami

czwartek, 26 lutego 2015

ZAWIŁOŚCI BYCIA BEZROBOTNYM

Oczywista oczywistość nie zawsze jest oczywista. Oto przykład.

Zadzwoniła dzisiaj do mnie kobietka z pytaniem, jak ma postąpić, ponieważ odebrała już ostatni zasiłek, i nie wie, czy ma się zgłosić do urzędu pracy.

Właśnie, dla nas, urzędników, sprawa banalna, oczywista.
Lecz, faktycznie, może budzić wątpliwości.
W połowie ubiegłego roku dokonano 5 już nowelizacji ustawy O przeciwdziałaniu bezrobociu i instytucjach rynku pracy. Wprowadzono, jak się wydaje, rewolucyjne zmiany, mianowicie, dano możliwość stronom, czyli urzędowi pracy i bezrobotnemu, utrzymywania ze sobą kontaktu na kilka sposobów. Można spotkać się w urzędzie i prowadzić rozmowę przy biurku (w naszych polskich warunkach raczej przez biurko), można skontaktować się telefonicznie, można pisać do siebie e-maile, rozmawiać na NK lub GG. W wielu urzędach skończył się czas wyznaczania "sztywnych" wizyt "na podpis".

Skoro zatem bezrobotny może całymi miesiącami nie oglądać urzędnika - swojego doradcy klienta - to co zrobić w tak ważnych okolicznościach jak upływ okresu pobierania zasiłku?

Nic.
W systemie informatycznym "Syriusz", na którym pracują urzędy pracy, doradca klienta widzi całą historię zdarzeń, m.in. kiedy osoba nabywa i kiedy traci prawo do zasiłku.
Akurat w przypadku utraty prawa do zasiłku nie muszą być podejmowane żadne kroki i wizyta bezrobotnego w PUP nie jest wymagana. Doradca klienta dalej trzyma się swojego harmonogramu kontaktów z klientem... ale to już inna "bajka".



 

wtorek, 21 października 2014

Zasiłek dla bezrobotnych z umowy zlecenia

Prawo do zasiłku dla bezrobotnych nabywa się po przepracowaniu 365 dni.
To zapewne wszyscy wiedzą. Czy jednak formy zatrudnienia mają znaczenie?
Jak najbardziej.
Dla urzędu pracy  najważniejsze jest, czy za te 365 dni zostały odprowadzone składki,
a np. od umowy o dzieło nie odprowadza się żadnych składek, nawet  zdrowotnej, zatem zasiłku nie będzie.

Najprostsza sprawa jest oczywiście z klasyczną umową o pracę w pełnym wymiarze godzin pracy - zasiłek gwarantowany.
O - właśnie- po 27.05.2014 r. przysługuje on od dnia rejestracji w PUP, a nie, jak było wcześniej, po 7 dniach.

A umowa zlecenia? Tak popularna w dzisiejszych czasach?
Aby nabyć prawo do zasiłku, muszą być odprowadzone składki jak od płacy minimalnej, tj. od 1680 zł brutto, i nie ma znaczenia, czy na tę kwotę złoży się jedno zlecenie od jednego pracodawcy, czy np. dwa od dwóch pracodawców. Urząd sprawdzi wysokość odprowadzonych składek za każdy z 365 dni.
Zdarza się, że pracodawca odprowadzi wszystkie składki społeczne, ale pominie składkę na Fundusz Pracy, wówczas prawa do zasiłku nie będzie.

Wśród zestawu składek jest też  składka na Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (FGŚP).
Jeśli pracodawca jej nie opłaci od umowy-zlecenia, nie będzie to miało wpływu na zaliczenie okresu przepracowanego do zasiłku. Nie jest konieczna.

Skąd wziął się pomysł na artykuł?
Zgłosił się do urzędu chłopak, zadowolony, że dostanie "Kuroniówkę", która zapewni mu bezpieczny czas na szukanie następnej pracy. Przedstawił umowę- zlecenia z wysokim wynagrodzeniem. I... został odprawiony z kwitkiem. Zlecenie trwało o 6 dni za krótko w stosunku do wymaganego okresu 365 dni i nie odprowadzono od niego składki na Fundusz Pracy. Zasiłek się nie należał :(



niedziela, 2 marca 2014

Postanowiłeś założyć działalność gospodarczą?


Jak zacząć, pewnie wiesz. Ale skąd wziąć pieniądze?
Możesz  skorzystać z dotacji  w Powiatowym Urzędzie Pracy, jeśli oczywiście jesteś tam zarejestrowany jako bezrobotny. Z reguły nie  ma znaczenia, czy jesteś zarejestrowany kilka miesięcy, czy kilka lat, jakie masz wykształcenie i czy masz doświadczenia zawodowe.
W każdym Urzędzie jest osoba, która zajmuje się sprawami związanymi z dotacją. Trzeba ją odszukać. Zazwyczaj siedzi „daleko” od powszechnej obsługi klientów, tj. Rejestracji i Pośredników, którzy rozliczają wizyty. Od niej można otrzymać gotowy druk Wniosku o Dofinansowanie Działalności Gospodarczej i , jeśli dopisze ci szczęście, garść informacji. Zawsze też możesz poczytać o zasadach udzielania dotacji na stronie Urzędu, wydrukować stamtąd Wniosek, ale od razu powiem: oprócz ogólnych zasad, każdy Urząd ma swoją własną praktykę. 
Analizę zawartości Wniosku zostawiam na inny artykuł.


Wypełniony druk Wniosku składasz w Urzędzie u osoby, którą już poznałeś, albo w sekretariacie.
Możesz otrzymać ok. 20 000 zł. Pieniądze są wpłacane jednorazowo na twoje konto. Żebyś ich nie przehulał (także jednorazowo), Urząd poprosi o zabezpieczenie kwoty. Najbardziej popularne jest poręczenie 2 osób zarabiających średnią krajową brutto. W regionach rolniczych jednym z poręczycieli może być rolnik oddający mleko. Można też wybrać dobrowolne poddanie się egzekucji na koncie bankowym, lecz to kosztuje u notariusza ok 300 zł.
O zabezpieczeniach więcej i innym artykule.


W ciągu miesiąca od otrzymania pieniędzy rejestrujesz działalność gospodarczą na ogólnych zasadach, a w ciągu 2 następnych miesięcy powinieneś się z nich rozliczyć przynosząc do Urzędu faktury, zgodne z tym, co wcześniej napisałeś we Wniosku i jakie ceny tam podałeś. Pieniądze możesz wydawać na zakup sprzętu, maszyn, wyposażenie, adaptację pomieszczeń, dopłatę do zakupu samochodu itp., wszystko zależy od tego jaką działalność zamierzasz prowadzić, z której „kieszeni” Urząd wydaje pieniądze na twoją dotację lub w jakim regionie Polski mieszkasz. Bezpośrednim zwierzchnikiem dyrektora Urzędu jest Starosta, i właśnie ta okoliczność powoduje różnice w realizacji zadania –dotacje- przez urzędy pracy.

Dokonałeś zakupów, prowadzisz działalność, spodziewaj się kontroli. Pracownicy przyjdą ocenić, czy we wskazanym miejscu faktycznie masz siedzibę i czy znajduje się tam dokładnie ten sprzęt, który zakupiłeś. O terminie kontroli na pewno zostaniesz powiadomiony.

Po upływie 12 miesięcy od otrzymania środków, umowa, którą zawarłeś z Urzędem po prostu wygasa, jeśli nie wyrejestrowywałeś lub nie zawieszałeś działalności i płaciłeś regularnie składki ZUS i podatki w urzędzie skarbowym. Zakupiony sprzęt pozostaje twoją własnością. Urzędu już nie interesuje twój dalszy los.  Chociaż….. analizy wielu urzędów pokazują, że dotacja jest najefektywniejszą formą aktywizacji zawodowej. Ponad 85% założonych firm kontynuuje działalność przez wiele lat, w moim Urzędzie- nawet 97%.

Zatem, cóż, do dzieła!